Nie da się skutecznie chronić środowiska bez udziału społecznego...
w tym tkwi siła edukacji ekologicznej


Wywiad ze Stanisławem Gawłowskim
Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Środowiska
o edukacji ekologicznej

Rozmawia Monika Nieckarz

Stanisław Gawłowski

MN:

Edukacja ekologiczna - jak Pan ją rozumie?

SG:

To bardzo szerokie zagadnienie. Począwszy od edukacji na temat ochrony przyrody, poprzez obszar związany z gospodarką odpadami, recyklingiem pojazdów i sprzętu AGD, zmianami klimatu, na zagadnieniu ochrony wód kończąc. Edukacja ta powinna być nakierowana na wszystkie grupy społeczne, nie tylko dzieci. Choć rola najmłodszych jest nie do przecenienia – to często dzieci potrafią skłonić swoich rodziców i dziadków do segregacji odpadów, oszczędzania energii. Nie da się skutecznie chronić środowiska bez udziału społecznego. I w tym tkwi siła edukacji ekologicznej.

MN:

Przyzna Pan jednak, że docieranie do społeczeństwa z eko-wiedzą bywa trudne

SG:

To prawda. Czasem działania proekologiczne, edukacyjne wywołują uśmiech lub nawet drwinę. To wyraz niezrozumienia powagi tematu, ciągle braku świadomości.

MN:

Czy dlatego właśnie urzędnicy ministerstwa środowiska podejmują akcje wśród siebie samych, tak jak ta nawołująca do oszczędzania energii pod hasłem „Włącz się. Wyłącz mnie!” lub „Dzień bez windy”?

SG:

Kampanie wewnętrzne są potrzebne, bo urzędnicy powinni być przykładem. Dlatego w ministerstwie środowiska używa się częściej ołówków niż długopisów, a pisma drukuje na papierze z recyklingu. Ale prowadzone są także potężne kampanie edukacyjne zewnętrzne. Niedawno w telewizji do oszczędzania energii i wody nawoływali Szymon Majewski i Otylia Jędrzejczak. Przygotowana jest już kolejna medialna promocja na rzecz ochrony środowiska

MN:

To ma być dosyć … niecodzienny pomysł

SG:

Odwołujemy się w niej do sumień naszego w głównej mierze katolickiego społeczeństwa. W kościelnej kruchcie ksiądz uświadomi wiernemu, że wywożenie śmieci do lasu to grzech. Ten spot na rzecz walki z zanieczyszczaniem środowiska wkrótce ukaże się w telewizji

MN:

Jaką rolę w popularyzacji eko-wiedzy odgrywają organizacje pozarządowe?

SG:

Są bardzo potrzebne w każdym demokratycznym państwie. Oczywiście organizacje są różne, niektóre bardziej nastawione na zysk niż na spełnianie misji, mimo że misja to ich statutowy obowiązek i cel. Wiele z nich ma jednak ogromny potencjał intelektualny i energetyczny. Bez takich organizacji, pomysłowych i otwartych społecznie, nie sposób działać skutecznie

MN:

Pochodzi Pan z regionu koszalińskiego, mieszka w Koszalinie. Jak na eko-edukacyjnej mapie kraju wygląda to miasto?

SG:

Koszalin wygląda lepiej niż inne ośrodki tego typu w Polsce. Duża w tym zasługa spółek miejskich, jak Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej oraz Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. PGK od lat prowadzi edukację w zakresie gospodarki odpadami, na uwagę zasługuje konkurs Ekołowca, akcje sprzątania świata i sadzenia drzew. Wodociągi także prowadzą edukację ekologiczną, doskonałym pomysłem było utworzenie Muzeum Wody

MN:

Jakie zadania w zakresie edukacji ekologicznej na ten rok, czyli Rok Różnorodności Biologicznej, stawia sobie Ministerstwo Środowiska?

SG:

Choć dziedzina ochrony środowiska jest rozległa, działania planujemy skupiając się w danym okresie na wybranych zagadnieniach. Co zatem w tym roku? Po pierwsze musimy „odczarować” Naturę 2000. Nadal wiele gmin, w których ustalone są formy ochrony przyrody, a zwłaszcza obszary Natury 2000, sprzeciwia się rzekomym ograniczeniom inwestycyjnym. Trzeba informować, że naturalne środowisko przyrodnicze może być atutem w planie rozwoju gminy. Jednym z najbardziej rozwiniętych obszarów gospodarki jest turystyka. Formy ochrony przyrody nie niwelują całkowicie inwestycji, ale bez nich niemożliwe będzie umacnianie turystycznych walorów naszego kraju. I wreszcie drugi ważny aspekt edukacyjno – informacyjny to gospodarka odpadami. Segregacja odpadów jest w dalszym ciągu poważnym wyzwaniem dla Polaków.

MN:

Dziękuję za rozmowę

Koszalin, luty 2010 r.



aktualności strona główna